sobota, 16 marca 2013

Rozdział 3

Eva obudziła się rano z potwornym bólem głowy. Niewiele pamiętała z poprzedniego wieczora, a już na pewno nie pamiętała tego, aby kładła się spać z mężczyzną! Leżała odwrócona do niego tyłem, ale czuła na sobie ciężar męskiego ramienia i widziała dłoń z bardzo obfitym owłosieniem. Bała się odwrócić, ale największym przerażeniem napawało ją zajrzenie pod kołdrę i sprawdzenie, czy jest ubrana.
Nie chcąc narobić zamieszania, lekko wygięła się i spróbowała przekręcić na plecy. Kiedy zobaczyła obok siebie spokojną, śpiącą twarz Gonzalo Higuaina wpadła w niepohamowaną panikę. Gwałtownym ruchem wstała z łóżka i wpatrywała się w chłopaka z przerażeniem.
- Co jest? – zapytał otwierając jedno oko.
- Co ty tu robisz?!
- Śpię…
- Ale… Jak?! Nie możesz! Przecież…
- O co ci chodzi?
- Boże!
- Eva, wszystko w porządku? – zapytał i usiadł opierając się na ramionach.
- Nie! Jak mogłeś?!
- Ale co? – Widząc strach w oczach dziewczyny, zorientował się o co chodzi. – Zwariowałaś? Za kogo ty mnie masz? Jestem dżentelmenem. Nie tknąłem cię.
- Nie wierzę.
- Niby jak miałem to zrobić? Przez jeansy? No zastanów się, co mówisz – rzekł i przekręcił się na drugi bok.
- No… chyba coś w tym jest – odpowiedziała zerkając na swój strój. Była ubrana kompletnie. Dokładnie tak samo jak wczoraj. Nagle zrobiło jej się strasznie głupio i czuła jak rumieńce wychodzą jej na pliczkach. Z wielkim trudem, ale wydobyła z siebie skruchę i przeprosiny.
- Spoko, nic się nie stało – odparł Gonzalo nie przerywając drzemki.
Było jeszcze dość wcześnie, ale Eva nie chciała ponownie kłaść się obok napastnika. Zażenowanie jej na to nie pozwalało, dlatego stwierdziła, że pójdzie zaparzyć kawę. Poprosiła Gonzalo o pozwolenie, bo nie chciała się rządzić w jego mieszkaniu.
- Tak, tak… Czuj się jak u siebie.
Wczorajsza noc była niezwykła. Dziewczyna nie pamiętała, kiedy ostatni raz bawiła się tak dobrze. Być może było to spowodowane tym, że świętowała swoje sukcesy, a może dlatego, że towarzystwo było rewelacyjne. Imprezy, na których była Carla zawsze się udawały, a teraz do spółki był jeszcze wesoły Alvaro i Higuain. We dwójkę na pewno nie bawiłyby się tak dobrze.
- Nie mogłem już zasnąć przez ten zapach. – Pipita wszedł do kuchni i chwycił dzbanek z kawą.
Miał na sobie tylko długie spodnie od dresu. Zrobił wrażenie na kruchej i delikatnej Evie swoim nagim torsem i władczą postawą. „Taki facet na pewno ma powodzenie” – pomyślała.
Usiadł naprzeciwko niej i spojrzał w jej brązowe oczy.
- Zadowolona z imprezy?
- Bardzo. Nie spodziewałam się, że będzie tak fajnie.
- A jakie masz plany na dzisiaj?
- Muszę znaleźć ekipę remontową, póki mam wolne w pracy. Chciałabym się z tym uwinąć jak najszybciej.
- Nie dziwię ci się. Ja, na szczęście, kupiłem to mieszkanie całkowicie gotowe i z niektórymi meblami, ale i tak spędzam tu mało czasu.
- Dlaczego?
- Mam jeszcze dom, niedaleko naszego ośrodka treningowego. Częściej z niego korzystam, bo mam bliżej na trening, a poza tym jest tam ogród, basen… Lubię odpoczywać na świeżym powietrzu. A tutaj jest tylko ten malutki balkonik. To zdecydowanie nie dla mnie, aczkolwiek mieszkanie przydaje się na takie okazje jak ta – rzekł i uśmiechnął się do dziewczyny, która pokiwała twierdząco głową na znak zrozumienia.
Zaraz potem wstało rodzeństwo Arbeloa, które od progu zaczęło się sprzeczać. Alvaro miał za złe dziewczynie tą imprezę, bo czuł, że teraz nie będzie mógł dać z siebie wszystkiego na treningu.
- Ja ci nie kazałam tyle chlać! Ile ty masz lat, no ile?! Chyba potrafisz samodzielnie podejmować decyzje.
- Durna jesteś.
- Nie, to ty jesteś durny!
Evę od zawsze rozśmieszały ich kłótnie, jednak dzisiaj nie była w stanie ich słuchać. Szybko skorzystała z łazienki, aby poprawić wygląd i pożegnała się ze znajomymi.
- Nie wygłupiaj się – mówiła Carlotta. – Zostań jeszcze.
- Muszę jechać. Dużo pracy przede mną. A poza tym obiecałam Raulowi spacer. Dzięki za cudowny wieczór. Trzymajcie się. Pa! – powiedziała i zniknęła za zamkniętymi drzwiami.
- A tobie co? – zapytał Alvaro widząc niewyraźną minę przyjaciela. Gonzalo jakby posmutniał po wyjściu Evy.
- Nic, nic… Głowa mnie boli.

Wszystkie sprawy związane z remontem mieszkania przysparzały Evę o zawrót głowy i gdyby nie jej ojciec – Juan, dziewczyna prawdopodobnie nie poradziłaby sobie z tym wyzwaniem. Nie spodziewała się, że malowanie jednej kuchni może być tak męczącym i „brudnym” zajęciem.
- Nie ma się co dziwić. Chciałaś profesjonalną ekipę to masz – powiedział Juan. – Mówiłem, że mogę to zrobić razem z wujkiem. Uparłaś się, to masz! Nie, David? – Otyły mężczyzna dał kuksańca swojemu bratu.
Panowie stali teraz w kuchni Evy i przyglądali się pracy wykonanej przez ekipę remontową. Brzydki i ciemny granat, który poprzednio znajdował się na ścianach zajęła teraz delikatna i przyćmiona żółć.
- Uparta dziewczyna.
- Wujaszku, nie jestem uparta, tylko logiczna i konsekwentna. Sama chciałam zająć się swoim domem i to zrobiłam. Pomimo bałaganu, którego mi narobili to uważam, że całkiem dobrze się spisali.
- No dobrze, dobrze… Nie mówię, że źle.
- To kiedy zaprosisz tutaj swoich kochanych rodziców?
- Tatku, przecież tu są gołe ściany. Jak kupię meble i w miarę się urządzę to zaproszę was z wielką przyjemnością. O nic się nie martw.
- Mamie spodobałby się ten żółty kolor. Jak go zobaczy to będzie marudziła mi o remont. Oj córuś, córuś… Ty to zawsze wpędzisz swojego biednego ojca w jakieś kłopoty.
- Polecę ci moją ekipę – zaśmiała się i pocałowała czule ojca w policzek.

Kiedy Eva wróciła do pracy, jej mieszkanie było już niemalże gotowe. Pozostało tylko powstawiać najpotrzebniejsze sprzęty tj. mikrofalówka czy pralka. Była niezwykle szczęśliwa z tego powodu, bo mogła już spokojnie przenieść się na La Gran Via, gdzie stał budynek z jej mieszkaniem.
Dziewczyna siedziała właśnie na kanapie, z kubkiem kawy w dłoni i masą papierów przed sobą. Pracowała nad artykułem, który co tydzień pisała o Primera Division dla jednej z najpopularniejszych gazet sportowych w Anglii. Pracowała na obszarze międzynarodowym i była z tego niezwykle dumna.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Zanim wygramoliła się spod góry papierów i odepchnęła od siebie psa, który bezwładnie spał tuż obok niej, minęło parę ładnych minut.
Otworzyła drzwi i ujrzała tylko zarys postaci schodzącej po schodach.
- Gonzalo?
- O… Eva… Myślałam, że cię nie ma – powiedział i zaraz potem znalazł się tuż obok niej. – Chciałem tylko sprawdzić, co u ciebie.
Nagle z pokoju wybiegł Raul, który szaleńczo zaczął szczekać na Higuaina. Eva była zaskoczona jego zachowaniem. Od razu chwyciła go za obrożę i starała się odciągnąć psa od swojego gościa.
- Raul, spokój! No co ja powiedziałam?! Do siebie, już!
Kiedy pies zniknął im z oczu i ponownie zapanowała błoga cisza, która pozwalała im rozmawiać, Gonzalo zapytał:
- Raul?
- Tak. Wiem, że głupie imię, ale nie ja wybierałam.
- Raul to pies?
- No tak – odparła. Higuain roześmiał się i przejechał dłonią po swoim kilkudniowym zaroście. Eva nie wiedziała, co go tak rozśmieszyło. Spojrzała na niego pytająco i rzekła: – O co chodzi?
- Nie nic… Ja myślałem, że Raul to… A nieważne.
- Wejdziesz? A tak właściwie to skąd masz mój adres?
- Od Alvaro – odpowiedział przekraczając próg jej domu. – Nie chcę ci przeszkadzać. Widzę, że masz zajęcie – dodał widząc stół z mnóstwem kartek i laptopem.
- I tak już kończyłam – odpowiedziała robiąc porządek. – Kawy? Niedawno zaparzyłam.
- Z przyjemnością.
 Eva wręczyła Gonzalowi kubek z kawą i usiadła po turecku na kanapie. Początkowo nie wiedziała, co powiedzieć, ale kiedy chłopak zapytał ją o pracę, język od razu jej się rozplątał. Mieli to szczęście, że ich praca była do siebie bardzo podobna. Obydwoje interesowali się sportem, a zwłaszcza piłką nożną i brak tematów, w ich przypadku, nie był możliwy.
Dziewczyna była pod wrażeniem ostatniego meczu Realu Madryt, w którym pokonali rywali dwa do zera. I była bardzo zachwycona postawą napastnika, który rozegrał bardzo dobre spotkanie. Gonzalo, nieskromnie, przyznał jej rację i podziękował za słowa uznania.
- Spójrz – powiedziała wręczając mu kartkę ze sprawozdaniem meczu dla angielskiej gazety.
Higuain przeczytał kilka linijek i spotkał się z bardzo pochlebnymi słowami na swój temat.
- To miłe. Dziękuję.
- Nie ma za co. To przecież prawda… Gonzalo, następny mecz gracie w niedzielę, tak?
- Tak, a dlaczego pytasz?
- Na piątek zaprosiłam kilku znajomych, żeby uczcić to mieszkanie. Może wpadniesz?
- Poważnie?
- Oczywiście. Nie wyobrażam sobie tej imprezki bez ciebie – powiedziała i uśmiechnęła się do niego uroczo.
- W takim razie nie mam wyjścia – odwzajemnił uśmiech i napił się kawy patrząc jej przy tym prosto w oczy...
____________________________________________________________________________

Kolejny rozdział oddaję w wasze ręce...Będę wdzięczna za szczere opinie. Akcja rozkręca się powoli, ale z czasem będzie coraz ciekawiej.;)

                 Dzisiaj(tzn. u was wczoraj) były losowania na ligę mistrzów. McManam dobrze nawet wylosował Real przeciwko Galastasaray. Niestety Barca ma trudne zadanie, ponieważ przeciwko PSG. Ale naszczęście mają takich napastników jak Messi czy Villa, też już Alba nam coś ostatnio strzela gole. Jednak najbardziej zaciekawi mnie mecz Bayernu przeciw Juventusowi. Nie lubię Bayernu nie będę już tutaj nikogo wyzywała, lecz jestem stanowczo za piłkarzami z Turynu;)

                Niedługo wyjeżdżam z Argentyny, szkoda...Pokochałam to państwo, ale jeszcze kiedyś tu wrócę. Wczoraj byłam na dzielnicy La Boca, to uboga dzielnica w Buenos Aires. Ludzie są naprawdę sympatyczni. Nie patrzą się, że to ktoś obcy z innego państwa, tylko od razu chcą mieć z tobą kontakt, tak jakby szukają nowych przyjaźni. Odwiedziłam stadion River Plate Estadio Monumental Antonio Vespucio Liberti, ponieważ kiedyś tam grał El Pipita. To dzięki nim w 2007 roku znalazł się w Realu Madryt. Ale ludzie są bardziej przywiązani do Boca Juniors, ponieważ tam kiedyś grał ich idol Diego Maradona. To dzisiaj na tyle. Pozdrawiam i do następnego.

3 komentarze:

  1. Witaj !
    Piszesz przepięknie tak więc czytam to jak
    dobrą książkę . Lubię Argentynę i nie raz marzy-
    łem by poznać ten cudowny Południowo Amerykański
    kraj. Serdeczne pozdrowienia z serca płynące i
    bardzo gorące przesyła z Poznania romantyk PAKO !
    Bloog.Pako2.bloog.pl.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej. Przepraszam, ze teraz, ale brak czasu.
    Jejku, Argentyna - zazdroszczę ! ;D
    Rozdział jest świetny. Wgl blog baardzo mi się podoba pod każdym względem. Mam nadzieję, że będziesz mnie informowała na bieżąco o nowych rozdziałach. Czekam na nowy ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. No akcja rozkręca się powoooli, ale to nic. :) Jestem ciekawa czy oni będą razem, coś przeczuwam tu romans ;]
    Lecę czytać dalej.
    Hania !
    http://kraina-zimnych-fantasmagorii.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń