czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 2

Eva starała się jak najszybciej dojechać do gmachu budynku stacji telewizyjnej „El Deporte”, gdzie czekał na nią Diego Hernandez – szef. Przez telefon nie powiedział nic konkretnego. Miał wiadomość, ale dobrą czy złą? Jego głos brzmiał dość obojętnie, nie wyrażał żadnych uczuć. Zresztą zawsze tak było, a po tym człowieku można było się spodziewać absolutnie wszystkiego.
Dziewczyna jechała windą na najwyższe piętro budynku. Stąpała z nogi na nogę. Była bardzo zdenerwowana.
Sekretarka pana Hernandeza uśmiechnęła się do niej i delikatnym skinieniem głowy dała znać, że szef już na nią czeka. Eva zapukała w drewniane, masywne drzwi i pchnęła je delikatnie. Diego wstał, poprawił marynarkę i podał dziewczynie dłoń na powitanie. Wskazał fotel naprzeciwko jego biurka, który dziewczyna od razu zajęła.
- Kawy? – zaproponował.
- Nie, dziękuję. Chciał mnie pan widzieć…
- Tak. Cieszę się, że przyjechałaś tak szybko, bo chcę mieć to już z głowy. Spójrz – powiedział i podał dziewczynie niebieski skoroszyt.
- Co to takiego?
- Projekt naszego nowego programu. Generalnie chodzi o cykl wywiadów ze znanymi sportowcami, póki co, głównie z tymi z Realu Madryt. W końcu to nasze rodzime gwiazdy, nie? Rozmowy będą puszczane wieczorami, raz na dwa tygodnie. Wywiady mają być osobiste, pytania o rodzinę, dzieciństwo, ale wszystko bardzo kulturalnie. Atmosfera ma być przyjazna.
- Rozumiem. A co ja mam z tym wspólnego?
- Jak to co? Chcesz to prowadzić,czy nie? W końcu pracujesz u nas już ponad dwa lata i nie mów mi, że codzienne wiadomości sportowe i praca za kulisami naszych najpopularniejszych programów jest dla ciebie szczytem marzeń… Eva, przecież obydwoje wiemy, na co cię stać. Oczywiście wiąże się to z dłuższym czasem pracy, ale przy okazji zarobki ci się zwiększą i będziesz pracować z takimi osobami jak Mourinho, Ronaldo czy Alonso… No nie wiem, jak mam cię jeszcze do tego zachęcić…
- Nie musi mnie pan do niczego zachęcać – powiedziała i podniosła wzrok znad skoroszytu. – Biorę – dodała z promiennym uśmiechem.
- Fantastycznie! Przejrzyj sobie ten projekt i przyjdź do mnie za trzy dni. Wszystko omówimy. A do tego czasu masz urlop. Zajmij się mieszkaniem.
- Ale skąd pan wie?
- Tutaj wiadomości szybko się rozchodzą – uśmiechnął się i wstał, aby pożegnać pracownicę. – Bardzo się cieszę, że się zgodziłaś.
- A ja się cieszę, że pan o mnie pomyślał. Dziękuję. Do widzenia.
- Do zobaczenia.
Rozradowana Eva wyszła z budynku i nie mogła uwierzyć w to, co się przed chwilą wydarzyło. Miała swój własny program! Wszystko trzymała teraz w swoim rękach – dosłownie. Spojrzała na skoroszyt dzierżony w dłoniach i ruszyła do samochodu, który zawiózł ją wprost do rodzinnego domu.

Na drugi dzień Eva zadzwoniła do Carlotty, aby podzielić się z nią radosną nowiną. Przyjaciółka była wniebowzięta i zachwycona nowym programem i powodzeniem Evy.
- Super! To naprawdę świetna wiadomość – mówiła. – Może przeprowadzisz wywiad z moim kochanym braciszkiem – zaśmiała się.
Carlotta Arbeloa była młodszą siostrą znanego hiszpańskiego obrońcy – Alvaro – który na co dzień grał właśnie w Realu Madryt.
- Musimy to uczcić – kontynuowała brunetka. – Dziś wieczorem?
- Świetnie.
- Spotkajmy się w Cafe Comercial.
- Przyjechać po ciebie?
- Nie, Alvaro mnie podwiezie.
- Ok, to do zobaczenia o ósmej.
- Siemka!
Eva była zachwycona pomysłem uczczenia jej sukcesu. Pierwszy raz świętowała coś takiego i wydawało się jej, że to początek nowego rozdziału jej życia Program, mieszkanie… Być może jeszcze coś ekscytującego ją spotka.
Ale zanim wieczorem wybierze się na imprezę, to musi pojechać do agencji nieruchomości załatwić wszystkie formalności, podpisać umowę i odebrać klucze do swojego nowego domu!
- Niech się dobrze mieszka – powiedział Miguel Munioz wręczając jej klucz.
- Dziękuję. Bardzo dziękuję.
- To moja praca. Wszystkiego dobrego – pożegnał się i odprowadził dziewczynę do drzwi.
Teraz już nic nie mogło stanąć jej na przeszkodzie do owocnego świętowania. Miała ochotę na miłe spotkanie w towarzystwie przyjaciółki i lampkę bardzo dobrego wina. Raz na jakiś czas można zaszaleć!
Eva założyła na siebie jasne rurki, białą bokserkę i niebieskie szpilki. Do tego dobrała bardzo skromną i delikatną biżuterię oraz niewielką torebkę, którą przewiesiła przez ramię.Włosy delikatnie opuściła na ramiona, a usta przeciągnęła przezroczystym błyszczykiem. Ostatni raz spojrzała w lustro i kiedy zatwierdziła swój wygląd, wyszła z domu żegnając się z rodzicami.
Pod Cafe Comercial pojawiła się z dziesięciominutowym opóźnieniem, ale kiedy już zbliżała się do baru dostrzegła, że Carla nie jest sama. Im bliżej podchodziła do niej, tym lepiej widziała, że to Alvaro i Gonzalo Higuain – napastnik Realu Madryt i argentyńskiej reprezentacji.
- Przepraszam za spóźnienie – powiedziała Eva próbując uspokoić oddech. – Miałam problemy z zaparkowaniem.
- Nic nie szkodzi, dzisiaj wolno ci wszystko – zażartowała Carlotta.
- Cześć, Alvaro. – Eva bardzo lubiła starszego brata swojej przyjaciółki. W dzieciństwie byli dla siebie bardzo bliscy, jednak z czasem, kiedy chłopak zaczął coraz bardziej angażować się w piłkę nożną, co wiązało się z częstymi podróżami i przeprowadzkami, ich kontakt nieco osłabł. Jednak nadal zdarzało się, że Eva spotykała go podczas pracy.
- Cześć. Gratuluję programu.
- Dziękuję.
- A tak w ogóle, to wy się chyba nie znacie – powiedział spoglądając na swojego przyjaciela.
- Jestem Gonzalo. – Chłopak wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny.
- Wiem, kim jesteś – odpowiedziała z uśmiechem. – Eva.
- Miło poznać. I oczywiście przyłączam się do gratulacji.
- Bardzo dziękuję. 
- No dobra dziewczyny… Odwiozłem Carlę, żeby mieć święty spokój, a teraz spadamy. Bawcie się dobrze. – Alvaro pocałował siostrę i Evę w policzek i wyminął je zmierzając do samochodu.
- Poczekajcie… Jeśli macie czas to może się do nas przyłączycie – zaproponowała Eva. – Jest piątek, a o towarzystwo proszą was dwie piękne kobiety – powiedziała z zalotnym uśmiechem i trzepocząc rzęsami dla żartu.
- Właśnie, braciszku. Nie dajcie się prosić. Będzie fajnie.
Panowie wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia. Po chwili namysłu obydwaj skinęli twierdząco głową i razem z dziewczętami weszli do pubu.
- Zamawiajcie – rzekła Eva. – Dzisiaj wszystko na mój koszt.
- Szalona dziewczyno, bo pójdziesz z torbami – zaśmiał się Alvaro.
- Nie ważne. Dzisiaj opijamy mój sukces! – Eva wzniosła do góry swoją szklankę z drinkiem i jednym haustem wypiła całą jej zawartość.
Jej towarzysze zrobili wielkie oczy, ponieważ nie spodziewali się aż takiego szaleństwa z jej strony, ale zawtórowali jej i później pili już bez większych przeszkód. 
- A jakby tego było mało… – dodała i nerwowo zaczęła przeszukiwać zawartość swojej torebki. Po chwili wyjęła z niej mały, srebrny przedmiot i pokazała go znajomym.
- Co to?
- Klucze do mojego nowego mieszkania!
- Nie! – Carlotta nie mogła uwierzyć własnym oczom. – Poważnie? Ludzie, jak super – cieszyła się i w przypływie ekstazy rzuciła się na przyjaciółkę z buziakami i uściskami.
- No to trzeba to uczcić. – Alvaro zamówił kolejną kolejkę i tym razem poprosił kelnerkę, aby butelkę z wódką zostawiła na stole. Nie wiedział jakie jeszcze niespodzianki zostały dla nich przygotowane i wolał się zabezpieczyć na przyszłość.
- I już teraz zapraszam was na parapetówę! Ciebie także, Gonzalo.
- Dzięki, to miło z twojej strony.
- Za Evę! – Carlotta wzniosła szklankę do góry i podobnie jak brunetka, jednym duszkiem wypiła całą jej zawartość.
Spotkanie przerodziło się w imprezę z prawdziwego zdarzenia. Alkohol lał się strumieniami, dziewczyny śmiały się w niebogłosy i tańczyły z każdym napotkanym mężczyzną, nawet na barze. Im później się robiło, tym więcej ludzi wiedziało, że one tam są i że się dobrze bawią. Nikt nie mógł przejść obok nich obojętnie. Alvaro i Gonzalo zachowywali się nieco spokojniej, ponieważ woleli uniknąć skandali, które mogłyby wybuchnąć następnego dnia w gazetach. Kiedy ludzie zaczęli ich rozpoznawać, musieli się wynieść.
- Nie, proszę was – mówiła Eva. – Przecież dobrze się bawicie.
- Świetnie, ale zrozum kochana, że nie możemy przesadzać – tłumaczył Alvaro. – Jeszcze kiedyś się pobawimy.
- To zmieńmy lokal – zaproponowała Carla. – Jedźmy do twojego mieszkania.
- Ono jest całkiem puste.
- To może u mnie – odezwał się Higuain.
I w ten oto sposób cała zabawa przenosiła się do mieszkania Gonzala. Mieli tam spokój i bez problemów mogli w dalszym ciągu świętować najpiękniejszy dzień w życiu Evy.
- Ja już nie dam rady – mówiła Eva ledwo trzymając się na nogach. Kiedy spostrzegła, że jej przyjaciółka śpi już rozłożona na kanapie, z wrażenia aż się wywróciła.
- Ej, spokojnie – zaśmiał się Gonzalo i dźwignął ją z podłogi. – Chodź, położysz się – dodał i zaprowadził ją do sypialni. Jak tylko spoczęła na łóżku to usnęła niczym aniołek. Nakrył ją kołdrą i wrócił do pijanego Alvaro.
- Wiesz stary… Ta Eva to niesamowita laska – powiedział obrońca Realu Madryt. Był zalany w trupa i prawdopodobnie już nie zdawał sobie sprawy z tego, gdzie jest i co robi. –Kiedyś z nią chodziłem, ale nie wyszło… A szkoda, bo bylibyśmy świetną parą. Takiej dziewczyny to ze świecą szukać.
- A ma teraz kogoś?
- Nie wiem, ale myślę, że jakby ktoś był, to z nim by świętowała, a nie z nami. Pipita(to jego przydomek), a powiedz mi tak właściwie… Dlaczego ty jesteś sam, co? Możesz mieć każdą!
- Nie chcę każdej. Chcę tą jedyną, wyjątkową…
- Oj Pipita – powiedział ziewając i opierając głowę na oparciu kanapy. – Ty to jesteś…
Kiedy napastnik zobaczył, że jego przyjaciel zasnął, uśmiechnął się sam do siebie. Nakrył gości śpiących na jego kanapie kocami, a sam położył się w sypialni obok Evy. 
_________________________________________________________________________
Hej kochane co tam u was? U mnie wszystko ok. Bardzo się cieszę, że się podoba rozdział. Jestem trochę wkurzona, ponieważ wczoraj Arsenal niestety nie przeszedł do ćwierćfinału LM,no nie mogli jeszcze jednego gola strzelić?! Ale na szczęście Barca wygrała 4:0. Ale super! Kocham Messiego za te jego dwa gole ;D.  Muszę się pochwalić, ponieważ jestem w Argentynie u mojej ciotki, która mieszka w Buenos Aires. Jest jeszcze fiesta, z okazji wybrania nowego papieża. Nie wiem czy będę wogóle spała? Dopiero jest 22. Pokochałam to państwo, za tą jego kulturę, oraz także miłość do sportu. Więcej wam opowiem w kolejnym rozdziale, to narazie.

4 komentarze:

  1. Rozdział mi się ogromnie podobał :) Fajnie że Eva ma własny program :)
    Zazdroszczę odpoczynku w Argentynie :)
    Nie wiedziałam, że lubisz Barce :D Myślałam, że jesteś bardziej fanką Królewskich :)
    Może poszukasz innego zdjęcia na tło? Bo to jest za małe i bez obrazy ale dziwnie wygląda jak tak jest tylko na małym kawałeczku bloga a reszta jest fioletowa :D No ale już się nie czepiam :) Pozdrawiam i czekam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super;) Kiedy Eva będzie z Gonzalo? Wiem, że wcześnie się pytam ale nie mogę się doczekać jak się np. spotkają ze sobą lub coś innego... Jak tam ferie w Argentynie? Trochę ci zazdroszczę też lubię to państwo, ale bardziej wolę Hiszpanię. Wstawiłaś fajne tło. Podoba mi się, przeważnie Gonzalo hihi;D Czekam na następny...
    aniołek 87

    OdpowiedzUsuń
  3. Argentyna? Taa, tacy ludzie jak ja mogą sobie pomarzyć... :D Tymczasem lecę czytać dalej. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo no robi się coraz ciekawiej :). Ahh fajnie masz, ja w chwili obecnej to najdalej udaję się w weekendy do domu, do innej miejscowości heh :D. Powiem Ci, że ciekawa jestm co dalej, więc idę czytać...
    Hania !
    http://kraina-zimnych-fantasmagorii.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń