Na świecie były pewne
dwie rzeczy – dobro i zło. A w życiu Evy pewna była tylko jedna rzecz,
stała, niezmienna i nie wiadomo jak bardzo by nie chciała – prawdziwa.
Jej najukochańszy, jedyny i niepowtarzalny mężczyzna, który miał zostać
jej mężem, miał stać i tkwić przy niej do końca życia, był ojcem
dziecka, które zrobił prostytutce. Evie nie mieściło się to w głowie.
Kiedy zobaczyła go po raz
pierwszy z Raquel spodziewała się złych wiadomości, posądzała o zdradę,
oszustwa. Jak dowiedziała się, że przespał się z nią cztery lata temu, z
serca spadł jej kamień, ale wówczas nie znała całej prawdy do końca.
Nie wiedziała o dziecku, które całkowicie zmieniało postać rzeczy.
Bo jak pozbawić ojca dziecka? No jak?
Eva była załamana i nie
chciała widzieć Gonzala na oczy. Chłopak wytłumaczył jej wszystko, ale do
niej nie trafiały żadne argumenty. Nie potrafiła mu tego wybaczyć.
Dziecko to nie przelewki – to odpowiedzialność, brak czasu itd. Lubiła
dzieci, nawet bardzo. Sama chciała mieć co najmniej dwójkę swoich, ale…
Trudno opisać to, co działo się wówczas w jej głowie.
Przez ponad tydzień nie
miała żadnego kontaktu z ukochanym. Obydwoje potrzebowali czasu, aby
przyswoić sobie ostatnie wydarzenia i znaleźć jakieś rozsądne wyjście,
które zadowoli zarówno Gonzala jak i Evę. Przez ten czas dziewczyna była
totalnie wytrącona z życia realnego. Stała się zapominalska i nieobecna w
wielu sytuacjach. Straciła na tym tylko jej praca, ponieważ nie
potrafiła poprawnie sklejać zdań na wizji, przez co ostatni wywiad z Karimem Benzemą był totalną klapą.
Także kontakty
międzyludzkie stały się dla niej trudniejsze niż zazwyczaj. Unikała
ludzi, a jedyną osobą, z którą potrafiła rozmawiać była oczywiście
Carlotta. Przyjaciółka tkwiła przy Evie za każdym razem, kiedy ta tego
potrzebowała. Była wspaniałą pocieszycielką i doradczynią, pomimo
swojego zwariowanego temperamentu.
Po długich dwóch
tygodniach brunetka postanowiła wziąć się w garść i popracować nad sobą.
Znalazła wspaniały sposób na rozładowanie negatywnych emocji i
zapomnienie o wszystkim. Ze słuchawkami na uszach i Raulem, każdego
ranka wybierała się na długi jogging. Dzięki temu miała czas, aby
uświadomić sobie, że teraz praca powinna być dla niej najważniejsza.
Sprawa z Gonzalem sama się jakoś rozwiąże, a ona zdobędzie się na poważną
rozmowę z ukochanym wówczas, kiedy będzie czuła się pewnie.
Takie myślenie powiodło
się i Eva szybko wróciła na poprawne tory. Kolejny wywiad nie był
idealny, aczkolwiek był o niebo lepszy od poprzedniego, za który dostała
potworny ochrzan od przełożonych.
- Nic się nie przejmuj. Nie było najgorzej – powiedział Xabi Alonso, pomocnik Realu po zejściu z anteny.
- Nie pocieszaj mnie, bo to nic nie da. Wiem jak było.
- Słuchaj… Mam coś dla
ciebie. – Mężczyzna wyciągnął z wewnętrznej kieszeni swojej marynarki
białą kopertę. – Gonzalo prosił, abym ci to przekazał.
Eva wahała się przez
chwilę, bo nie była pewna, czy jest gotowa na to, co tam może wyczytać.
Mimo wszystko wzięła list bez słowa i schowała go do torebki.
Eva siedziała w ciszy na
kanapie w swoim mieszkaniu. Na stoliku przed nią stał kubek z którego
wydobywała się gorąca para, pod stopami miała ciepłe ciało swojego
owczarka, który odkąd pojawiła się w domu miał bardzo smutne oczy. W
dłoni dzierżyła białą kopertę, którą dostała od Xabiego. Obejrzała ją
bardzo dokładnie z każdej strony. Była idealnie biała, nie zagnieciona,
była po prostu idealna – tak jak Gonzalo. Był perfekcjonistą i zawsze
otaczał się ogólnym ładem i porządkiem. Dla roztargnionej i szalonej Evy
był doskonałą przeciwwagą.
Dziewczyna spojrzała na
wyraz napisany na kopercie. Równe literki układały się w spójny napis –
Eva. Brunetka delikatnie przejechała po nim palcami, wyobrażając sobie
rozdygotaną rękę Gonzala, która to pisała. Bicie swojego serca słyszała
niemalże w uszach. Była bardzo zdenerwowana. Czuła, że zawartość koperty
może ją poruszyć, wzruszyć i zmiękczyć. Mimo wszystko zdecydowała się
na to. Niewiedza i niepewność nie pozwoliły jej na długą zwłokę. Nigdy
nie należała do osób cierpliwych.
Zwinnie rozkleiła kopertę i wyciągnęła z niej list, pisany pięknymi literami. Wzięła głęboki wdech i zaczęła czytać:
Kochana, Evo…
Całkowicie
rozumiem Twoje zmieszanie i dezorientację. Całkowicie także akceptuję
nienawiść, którą mnie obdarzyłaś po naszym ostatnim spotkaniu –
zasłużyłem sobie na to. Nie jestem godny, aby być adresatem Twoich uczuć
i zrozumiem jeśli nie zechcesz mnie nigdy więcej zobaczyć.
Mimo
wszystko postanowiłem napisać do Ciebie ten list, aby wszystko Ci
wyjaśnić. Przepraszam, że wybrałem tę drogę, ale nie odbierałaś moich
telefonów. Nie zaznam spokoju dopóki nie poznasz wszystkich szczegółów
tego gówna, w które się wpakowałem.
Mój
synek ma cztery latka, nazywa się Miguel. Bardzo go kocham, bo to moje
pierwsze i jedyne dziecko. Jest dla mnie najważniejszy. I niestety moja
miłość do niego okazała się największym problem, ponieważ Raquel zwinnie
ją wykorzystuje przeciwko mnie. Muszę bardzo długo zabiegać o kolejne
spotkania, moje telefony do niego są ograniczane, płacę duże pieniądze w
zamian za możliwość kontaktu z Miguelem. Jednak jestem notorycznie
oszukiwany, ponieważ Raquel zależy tylko na mojej kasie.
Zastanawiasz
się zapewne, dlaczego czegoś z tym nie zrobię, nie pójdę na policję,
sądu, dlaczego nie podejmę odpowiednich kroków dziania, aby synek był ze
mną, a nie z matką prostytutką i oszustką. To bardzo proste… Raquel
jest perfidna i mnie szantażuje. Nie jest to żadna wymówka, aby wybielić
siebie w Twoich oczach. Niestety to jest prawda. Znasz mnie już jakiś
czas i zapewne wiesz, że tak samo jak rodzina, ważna jest dla mnie
piłka. Nie lubię medialnego szumu wokół mojej osoby i wyobrażam sobie
jakie piekło rozpętałoby się po wiadomości, że Gonzalo Higuain ma
nieślubne dziecko z kimś takim jak Raquel. Chcę sobie tego oszczędzić, a
przede wszystkich chcę oszczędzić tego Miguelowi.
Jednak
byłbym w stanie zaryzykować własną karierę, o ile tylko miałbym
pewność, że synek będzie ze mną, a jego matka nie będzie miała na niego
żadnego wpływu. To moje wielkie marzenie… Chciałem Ci o tym wszystkim
opowiedzieć – w odpowiednim czasie – ponieważ czuję, że tylko przy
wsparciu kogoś tak niesamowitego jak Ty jestem w stanie to osiągnąć.
Jestem w stanie oddać Raquel wszystko co mam i jestem pewny, że
zgodziłaby się na to. Dziecko jest dla niej tylko ciężarem, ale kiedy
odkryła, że jest także świetnym sposobem na zarobek, trzyma go u siebie.
Już
dawno zdecydowałbym się na krok „odkupienia” Miguela, ale zawsze na
przeszkodzie stała mi piłka. Mam wiele obowiązków, zobowiązań,
kontraktów, nie mam czasu na wychowywanie dzieci. I kiedy pojawiłaś się
Ty, i kiedy okazało się, że tak bardzo do siebie pasujemy, że się
kochamy, to pomyślałem, że nadszedł ten czas, kiedy mój synek będzie w
końcu mógł być z tatą. O ile oczywiście zechciałabyś mi pomóc w jego
wychowaniu…
Błagam
Cię, nie pomyśl sobie, że jesteś mi potrzebna tylko do odzyskania syna.
Jestem daleki od takiego myślenia. Eva, ja Cię kocham. Nigdy w życiu
nikogo tak nie kochałem jak Ciebie. Nie potrafię opisać jak wiele dla
mnie znaczysz, jak ważna dla mnie jesteś. Uwielbiam kiedy patrzysz na
mnie wzrokiem pełnym miłości, uwielbiam jak obdarzasz mnie swoim
wspaniałym uśmiechem każdego dnia, twój dotyk przyprawia mnie o
dreszcze, których nigdy nie znosiłem, a teraz marzę, aby je poczuć.
Evo,
wierz mi, że zrobiłbym wszystko aby cofnąć czas. Moja przeszłość nie
jest kolorowa, ale nikt nie jest idealny. Nawet ja, chociaż tak często
mi to powtarzasz. Rozczarowanie moją osobą, które Ci sprawiłem,
doprowadza mnie do obłędu, ponieważ nigdy nie chciałem, abyś była przeze
mnie smutna. To najgorsze uczucie jakiego w życiu doświadczyłem.
Zawieść ukochaną osobę…
Czuję
potworny ból w piersi, kiedy wyobrażę sobie Ciebie siedzącą zalaną
łzami na kanapie w objęciach Carlotty lub Raula. Swoją drogą, mam
nadzieję, że Twój kompan godnie zastępuje mnie w
Twoich ramionach. I teraz, kiedy tak siedzę sam w ciemnym salonie i
piszę do Ciebie, to tak cholernie zazdroszczę temu psiakowi. Może
swobodnie spoglądać w Twoje piękne oczy, czuć ciepło Twojego ciała,
zażywać Twoich pieszczot… To chyba największy szczęściarz na świecie.
Żaden pies nie ma tak dobrze jak on.
Kochanie,
nie chcę niczego od Ciebie wymagać i oczekiwać. Znasz już całą prawdę i
tylko na tym mi zależało. Jednak nadal z utęsknieniem będę czekać na
znak od Ciebie – telefon, sms lub zwykłe pozdrowienia przez przyjaciół.
Wiem, że nigdy nie przestanę Cię kochać i myśleć o Tobie. O takich
ludziach jak Ty się nie zapomina ot tak. Jesteś najwspanialszą rzeczą,
która mnie w życiu spotkała…
Bardzo Cię kocham.
Twój na zawsze…
Gonzalo
Nazajutrz Eva spędziła
dzień w centrum szkoleniowym Realu Madryt – Valdebebas, ponieważ
przygotowywała obszerny artykuł o młodziutkich graczach z Castilii. Mimo
że między nią a Gonzalem nic się nie zmieniło, czuła się lepiej po
przeczytaniu listu od niego. Teraz praca sprawiała jej więcej radości,
zupełnie tak jak kiedyś.
- Dobra, chyba mamy
wszystko – powiedziała do swojego współpracownika, który kręcił krótki
filmik z treningu młodzików. – Na kiedy skończysz montaż?
- Powinienem wyrobić się w dwóch tygodniach.
- Ok. Ja jeszcze dzisiaj napiszę tekst. I tak nie mam nic lepszego do roboty – powiedziała i uśmiechnęła się do kamerzysty.
- Eva! – Dziewczyna nagle usłyszała za swoimi plecami znajomy głos.
- Alvaro! A co ty tutaj robisz? Myślałam, że dzisiaj nie macie treningu… Taką wiadomość dostałam od klubu.
- Tak, ale przyjechałem
popracować nieco nad swoimi mięśniami ud. Trzeba je trochę wzmocnić.
Dawno się nie widzieliśmy… Co u ciebie słychać?
- Po staremu jak widać, praca, praca i praca – zaśmiała się. – A co u ciebie?
- Nie narzekam. Szkoda,
że nie mam czasu. Musimy się umówić i pogadać dłużej. Poproszę Carlę,
żebyśmy jakoś w trójkę się spotkali, co ty na to?
- Świetny pomysł.
- No to na razie – powiedział piłkarz i cmoknął Evę w policzek na pożegnanie.
- Alvaro! Mogę mieć do ciebie prośbę?
Eva sięgnęła do swojej
torby i wyciągnęła z niej notatnik, z którego wyrwała kawałek kartki.
Szybko i niechlujnie napisała na niej: „Jutro o trzeciej u mnie” i wręczyła ją zagiętą Alvaro.
- Przekaż to Gonzalowi, dobrze?
Miłość bywa trudna. Każdy
człowiek się o tym przekonał. Bywa bolesna i niesprawiedliwa. Ale
miłość po prostu jest piękna i życie bez niej zdaje się być puste i
niespełnione. A każdy marzy, aby umrzeć jako spełniony człowiek. O
miłość po prostu trzeba walczyć. Wszyscy popełniają błędy – mniejsze lub
większe, ale one nie mają znaczenia, kiedy się kocha. Kiedy obdarza się
uczuciem drugiego człowieka, który jest w stanie doprowadzić nas do łez
i śmiechu w tym samym momencie, który spełnia sny i jest powodem
marzeń, który daje możliwość realizacji i spełnienia. I takim
człowiekiem dla Evy był Gonzalo. Mężczyzna idealny pod każdym względem –
mądry, uczuciowy i doświadczony życiowo. Z silnym charakterem i
uczuciami, których nie bał się okazywać. Można było czuć się przy nim
bezpiecznie, porozmawiać na każdy temat. Dlatego Eva nie mogła pozwolić,
aby taki mężczyzna, którego kochała całym sercem, uciekł, zniknął. A
raczej… nie mogła go odrzucić, bo nigdy by sobie tego nie wybaczyła i na
pewno nie osiągnęłaby pełni szczęścia.
Zdecydowała się na
rozmowę z Gonzalem. Mężczyzna zrobił to, co uznał za stosowne, powiedział
jej o wszystkich swoich uczuciach i teraz czekał na jej ruch. Dlatego
bez wahania go wykonała i zaprosiła go do siebie. Oczekiwanie na
przybycie napastnika było trudne. Czas się niezmiernie dłużył, ona sama
chodziła po mieszkaniu stąpając z nogi na nogę i próbując uspokoić
rozdygotane dłonie. Zastanawiała się co mu powiedzieć. Słowo „kocham”
wyrażało tak wiele i tak mało zarazem. Chciała pomóc Gonzalowi, zwłaszcza
teraz, kiedy dowiedziała się jak bardzo kocha Miguela. To jego syn i
obiecała sobie zrobić wszystko, aby Raquel zdecydowała się oddać dziecko Gonzalowi.
Kiedy tak chodziła
zdenerwowana, wiele myśli przebiegało jej przez głowę. Wówczas
uświadomiła sobie, że Gonzalo może w ogóle się tutaj nie pojawić. Nie
dostała żadnego potwierdzenia od Alvaro, nie wiadomo, czy przekazał
wiadomość. Nie wzięła pod uwagę także jego zobowiązań wobec drużyny,
klubu czy innych kontrahentów. Może w ogóle nie było go w Madrycie…
Skarciła się za swoją głupotę. Usiadła na kanapie i z twarzą schowaną w
dłoniach poczuła na palcach krople łez.
Nagle usłyszała dzwonek
do drzwi. Wycierając mokre policzki pobiegła w ich kierunku z nadzieją,
że zastanie za nimi swojego ukochanego. Gdy naciskała za klamkę serce
niemalże podchodziło jej do gardła, a kiedy ujrzała przed sobą znaną jej
sylwetkę argentyńskiego napstnika, uszło z niej całe powietrze. Na
ustach mimowolnie pojawił się uśmiech, a oczy napełniły się radością i
szczęściem. Miała ochotę go uściskać, wycałować za wszystkie dni ich
rozłąki. Dopiero teraz uświadomiła sobie jak bardzo za nim tęskniła, za
jego dotykiem, zapachem i łaskotaniem jego brody.
- Gonzalo – wyszeptała na
jego widok. Mężczyzna miał mokre włosy po których ściekały krople wprost
na jego kraciastą koszulkę. W dłoni trzymał dużą, czarną torbę sportową
z wyrytą na biało nazwą marki. – Co ci się stało?
Eva spojrzała w stronę okna, jednak zamiast ulewnego deszczu, którego się spodziewała ujrzała promienne słońce.
- Przepraszam – wydyszał.
– Alvaro wręczył mi dzisiaj kartkę od ciebie i kiedy spojrzałem na
zegarek zorientowałem się, że do spotkania zostało dwadzieścia minut.
Pech chciał, że wręczył mi ją po treningu, więc szybko wziąłem prysznic i
przyjechałem tutaj mokry, ponieważ nie chciałem się spóźnić. Bałem się,
że pomyślisz sobie, że nie chcę się z tobą spotkać. Wybacz mi mój
wygląd.
- Nie wygłupiaj się,
wchodź – powiedziała chwytając go za rękę i wciągając do mieszkania. –
Usiądź w salonie, przyniosę ci ręcznik.
Kilka sekund później Gonzalo energicznie czochrał swoje włosy przez ręcznik, a Eva, która siedziała
tuż obok, bacznie się temu przyglądała. Nie mogła uwierzyć, że znów ma
go tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Czuła zapach jego wody kolońskiej,
którą się spryskał wybiegając z szatni Realu i nie mogła się mu oprzeć.
Kiedy napastnik
stwierdził, że jego„powódź” na włosach została opanowana, odrzucił
ręcznik na pobliski fotel i chwycił Evę za dłonie. Chciał jej tyle
powiedzieć, podziękować na szansę, wyznać miłość i zasypać
komplementami, jednak kiedy tylko otworzył usta, poczuł na swoich
wargach delikatną skórę palca brunetki.
- Nic nie mów – wyszeptała. – Tylko mnie pocałuj.
Napastnik, niczym lew
polujący na swoją ofiarę, objął ramieniem kruchą i wiotką dziewczynę i
złożył na jej ustach namiętny pocałunek, którego obydwoje tak bardzo
pragnęli. Znów było tak jak powinno być, znowu wszystko było na swoim
miejscu i obydwoje poczuli, że naprawili ład Wszechświata, który
wcześniej tak niefortunnie zaburzyli. Nic nie było w stanie przerwać im
tej magicznej chwili. Cieszyli się sobą, chłonęli siebie z zachłannością
i namiętnością. Byli jedną duszą w dwóch ciałach, które się odnalazły i
połączyły.
- Pomogę ci odzyskać synka – powiedziała, kiedy siedzieli na kanapie wtuleni w siebie.
- To wiele dla mnie znaczy.
- Wiem i dlatego chcę to
zrobić. Myślę, że mogłabym pomóc ci wychować Miguela na dobrego
człowieka. Bardzo chcę go poznać i kto wie… Może w przyszłości
stworzylibyśmy rodzinę.
- To wspaniała wiadomość –
powiedział po czym pocałował Evę. – Miguel nie jest szczęśliwy z Raquel.
Powiedział mi to ostatnio, ale ja nic nie mogę z tym zrobić. Chciałbym
żeby w końcu wzięła tą kasę, którą jej proponuję i wyrzekła się praw
rodzicielskich.
- Nie będzie łatwo jej przekonać…
- Wiem, bo to pazerna zdzira! Ciągle będzie chciała więcej i więcej…
- A zastanawiałeś się już nad tym jak wytłumaczysz prasie i mediom skąd nagle masz dziecko?
- Początkowo tak, ale
teraz nie ma to dla mnie znaczenia. W tym przypadku są rzeczy ważniejsze
niż piłka. Wiem, że sporo na tym ucierpi mój wizerunek, mogę stracić
wiele kontraktów, ale jakie to ma znaczenie? Ten dzieciak mnie
potrzebuje, on potrzebuje ojca.
- Podziwiam cię, naprawdę – powiedziała głaskając go po policzku. – Niewielu ludzi byłoby w stanie tak się poświęcić.
- Nie przesadzaj…
- Wiem co mówię. Pracuję w
świecie sportu już kilka lat, wiele afer i skandali widziałam, więc
wiem, że twój wyczyn jest niesamowity i godny podziwu. Zwłaszcza teraz,
kiedy sport stał się nafaszerowany cynizmem, obłudą i egoizmem, a główną
wartością są pieniądze.
- Ja przede wszystkim
działam teraz jako człowiek, ojciec, a nie sportowiec. Mój tata zawsze
powtarzał mi, że czasami poświęcamy rzeczy ważne dla rzeczy
ważniejszych. I to jest właśnie taka sytuacja. Nie zamierzam oglądać się
na innych i słuchać tego, co mówią o mnie media. Najważniejszy jest
teraz Miguel.
- Jesteś wspaniałym człowiekiem – powiedziała całując do w usta i mocno ściskając.
Na szczęście wszystko
wróciło do normy. Eva i Gonzalo dogadali się i teraz stali po jednej
stronie tocząc zawzięty spór o synka napastnika z Raquel. Odkąd panna
Parendes poznała sekret swojego ukochanego to życie z nim nabrało dla
niej całkiem innego zwrotu. Cieszyła się, że Gonzalo okazał się tak
fantastycznym facetem – oczywiście zawsze o tym wiedziała, ale teraz
czuła, że są sobie przeznaczeni.
- Jest cudnie –
powiedziała Eva. Brunetka i jej przyjaciółka Carlotta przyjemnie
spędzały popołudnie przy kawie w ich ulubionej kawiarence „Cafe
Central”. – Gonzalo wszystko mi wyjaśnił i bardzo się z tego cieszę. Bardzo
chciałabym poznać jego synka.
- Powiedziałaś mu o tym?
- Oczywiście. Umówiliśmy się, że teraz jak zabierze małego od matki to w trójkę pójdziemy do parku lub do zoo.
- Szybko dorobisz się dziecka – zaśmiała się blondynka. – A zawsze myślałam, że to ja zostanę pierwsza matką.
- Słuchaj kochana, jeszcze wszystko przed tobą. Masz czas – zażartowała Eva upijając łyk kawy. – A w ogóle co u ciebie?
- Myślisz, że zaczęłam
temat macierzyństwa przez przypadek? – zaśmiała się. – Poznałam
fantastycznego faceta! I to dzięki tobie.
- Dzięki mnie?
- Pamiętasz jak zabrałaś mnie na plan swojego programu?
- Oczywiście. Do dzisiaj mam przez to problemy – zażartowała.
- Poznałam tam mojego obecnego partnera.
- Co ty mówisz? Kogo?
- Antonio!
- Antonio? Antonio Solar, mój tyrański reżyser jest twoim facetem? Żartujesz?
- Jakbyś go lepiej
poznała, to byś wiedziała, że to najwrażliwszy i najmilszy facet na
świecie. Jesteś do niego uprzedzona. On mi wszystko wyjaśnił. Wiesz
dlaczego jest dla ciebie taki surowy?
- Nie mam zielonego pojęcia…
- Bo mu na tobie zależy. Nie tak jak na mnie, oczywiście, ale Anti…
- Anti?
- Tak go nazywam. On to
uwielbia! A więc… Anti uważa, że jesteś najlepsza w swojej branży i
bardzo mu zależy, abyś utrzymała swój wysoki poziom i być może jeszcze
go podwyższyła. Jest przekonany, że stacje telewizyjne będę się o ciebie
biły, a poza tym jest zdania, że ze swoim talentem możesz stać się
najbardziej rozpoznawalną i oczywiście najlepszą dziennikarką sportową
na całym świecie. Dajesz wiarę?
- I to wszystko powiedział ci Antonio… Jasne…
- Naprawdę. Wiesz co? Mam
świetny pomysł! Alvaro wspomniał coś o wspólnym spotkaniu. Zorganizuję
imprezę i zaproszę mojego braciszka, ciebie i Gonzala, a także mojego
kochanego… Poznacie się wszyscy na neutralnym gruncie i sama się
przekonasz, że to człowiek do rany przyłóż.
- Nie jestem przekonana.
- A ja wręcz przeciwnie!
__________________________________________________________________________
Hej kochani;) Jeszcze tylko jeden rozdział i epilog...;) Troszkę mi się końcówka nie udała, nie wiedziałam co już napisać wszystko mi się już poplątało. Ale tak w ogóle to chyba fajnie;) W następnym odcinku to Eva pozna tak przez przypadek Miguela. I to na razie tyle;) Muszę napisać jeszcze rozdział;D Pozdrawiam was wszystkich i do następnego rozdziału;)
Hej kochani;) Jeszcze tylko jeden rozdział i epilog...;) Troszkę mi się końcówka nie udała, nie wiedziałam co już napisać wszystko mi się już poplątało. Ale tak w ogóle to chyba fajnie;) W następnym odcinku to Eva pozna tak przez przypadek Miguela. I to na razie tyle;) Muszę napisać jeszcze rozdział;D Pozdrawiam was wszystkich i do następnego rozdziału;)
hej bardzo fajny i niespodziewany zwrot akcji w popzednim rozdziale, naprawdę zaraz kmoniec to troszkę mnie smucii:(. Mam nadzieję na kolejne części albo na np. Historię Miguela ja będzie dorosły.Taka kontynuacja. bardzo fajne.Mam naadziję, że szybko pojawi się kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńHej, na smak-uczucia.blog.onet pojawił się nowy. Zapraszam
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Troszkę nie spodziewałam się tego co tu przeczytałam, ale nie zawiodłam się. Ostatni ? Zaraz kończysz ? ;( Bedzie coś nowego ? Czekam nazakończenie
Świetny rozdział. Też bym nie potrafiła wybaczyć ukochanemu tego, ze zrobił dziecko jakiejś prostytutce.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że tak długo nie komentowałam, ale komputer mi się zepsuł. :)
Dodałam już nowe rozdziały na http://elemendid.blog.onet.pl/ i na http://wiwerna.blog.pl/ .
Śmietana :*
Po małej przerwie na smak-uczucia.blog.onet pojawił się nowy rozdział pt.,,Wierzę, że nam się uda". Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania ; )
OdpowiedzUsuń