Eva ostatnimi czasy była
bardzo zapracowana i nie miała czasu dla swoich najbliższych. Rodziców
nie widziała już dobre dwa tygodnie, a o kawie z Carlottą już naprawdę
mogła zapomnieć. Dziewczyny nie miały czasu na spotkanie. W głowie
brunetki był tylko Gonzalo i jej nowy program, który już po dwóch odcinkach
okazał się super sukcesem. Wszyscy ludzie chcieli poznać swoich idoli
od drugiej, bardziej ludzkiej strony.
Spotkania Evy i Higuaina
ostatnimi czasy także należały do rzadkości. Chłopak miał treningi,
mecze, wyjazdy z reprezentacją, a do tego dochodziły częste wywiady,
spotkania z fanami i sesje zdjęciowe. Zawsze coś stało im na
przeszkodzie. Kiedy wydawało się, że w końcu para znalazła termin, który
odpowiadałby im obojgu, Gonzalo wyskakiwał z jakimś zapomnianym spotkaniem
biznesowym.
Dziewczyna nie mogła
znieść już tej sytuacji. Ta cała bieganina, brak czasu strasznie działał
jej na nerwy. Nigdy nie pomyślałaby, że tak może wyglądać jej życie.
Zwłaszcza teraz, kiedy spotkała idealnego mężczyznę.
Korzystając z okazji, że Gonzalo był zajęty, Eva postanowiła nadrobić zaległości z przyjaciółką i zaprosiła Carlottę na zakupy.
- Część, kochanie – powiedziała brunetka i pocałowała koleżankę na powitanie. – Co u ciebie słychać?
- Po staremu.
- Mam nadzieję, że wybaczysz mi ten brak czasu… Ostatnio mam jakiś straszny okres.
- Pewnie, niczym się nie
przejmuj. Wszystko rozumiem. Ale masz szczęście, że zadzwoniłaś i
powiedziałaś mi o tej wyprzedaży. Idziemy? – Eva pokiwała twierdząco
głową i chwyciwszy przyjaciółkę pod ramię poszła do ich ulubionego
sklepu z ciuchami.
- Ta jest śliczna, nie? – powiedziała Carlotta ściągając z wieszaka granatową bluzkę z białe paski.
- Pasowałaby ci do tej białej marynarki.
- Przymierzę. A powiedz
mi jak tam Gonzalo? Alvaro wspominał, że dobrze wam się układa – zapytała
przeglądając kolejne półki z ciuchami.
- Tak, jest cudownie…
- Ale?
- Czemu uważasz, że jest jakieś „ale”?
- Znam cię. Opowiadaj.
- Nie mamy dla siebie
czasu – powiedziała zasmucona. – Ja jeszcze jestem w stanie
wygospodarować dla niego kilka godzin, ale on… Ciągłe treningi, wywiady
itd. Teraz na przykład umówił się z Sergio.
- Z Ramosem?
- Tak.
- A ty nie masz z nim dzisiaj programu?
- No mam, ale dopiero
wieczorem. A poza tym nie o to chodzi… Gonzalo woli umówić się ze swoimi
koleżkami niż ze mną. Przecież on ich widuje codziennie. Nie rozumiem
tego.
- Może znowu szykuje dla
ciebie jakąś niespodziankę. Tak jak z tą wycieczką do Barcelony.
Myślałam, że padnę jak to usłyszałam. To było takie romantyczne…
Higuain był typem mężczyzny,
który zrobi wszystko, aby jego ukochana była szczęśliwa. Chciał
spełniać wszystkie marzenia Evy i kiedy tylko usłyszał jak dziewczyna
opowiada o Barcelonie, którą zawsze chciała zobaczyć, to nie myśląc
wiele od razu ją tam zabrał. Była to niespodzianka, o której Eva
dowiedziała się dopiero w dniu wyjazdu. Przy okazji miała przyjemność
poznać przyjaciół Gonzalo z reprezentacji Argentyny: Leo Messiego i Mascherano. Było to dla niej wspaniałe doświadczenie, ponieważ napastnik bronił swojej prywatności i bardzo starannie dobierał sobie przyjaciół.
Tylko kilkoro ludzi znało jego prawdziwą twarz. Dlatego cieszyła się, że
poznała ludzi, którzy należą do tego zacnego grona.
- Racja…
- Na pewno ci to jakoś wynagrodzi.
- Carla – powiedziała
nagle Eva – zobacz! Czy to nie Gonzalo? – Dziewczyna pokazała palcem
mężczyznę, który był bardzo podobny do jej ukochanego. Miał na sobie
biały t-shirt i dobrze znaną jej czarną, skórzaną kurtkę. – Ciekawe
czego szuka w damskim sklepie… Chodźmy do niego.
- Poczekaj! A jeśli to ta niespodzianka? Chce ci kupić coś ładnego. Jejku, jakie to słodkie…
- Jesteś pewna, że myśli w tej chwili o mnie…?
Eva była zszokowana. Gonzalo
wszedł do sklepu w towarzystwie wysokiej blondynki z dużymi niebieskimi
oczami. Trudno opisać jej wygląd… Tlenione pasma, tipsy i dużo różu na
twarzy. Wyglądała jak choinka na święta. Brunetka nie rozumiała, co jej
facet robi z taką kobietą: sztuczną i nienaturalną. Zawsze powtarzał, że
to nie jest jego gust.
Przyjaciółki schowały się
za jedną ze sklepowych półek i z bezpiecznej odległości przyglądały się
całej sytuacji, bowiem zdawało się, że między tlenioną blondynką i Gonzalem coś iskrzy.
- Raquel, ja nie wymagam od ciebie niemożliwego – mówił bramkarz. – Zależy mi na tym.
- Jasne, jasne… Trochę na to za późno – rzekła i przyłożyła do swojej klatki piersiowej niebieską bluzkę. – Ładna?
- Raquel!
- Słuchaj, to nie jest
moja wina, że nie masz czasu! Że ważniejsza jest piłka i ta twoja nowa
lalunia! Znasz moje zdanie na ten temat.
- Nie możesz mi tego zabronić.
- Masz rację, ale nie
wymagaj, że będę na każde twoje zawołanie. Powinieneś się ze mną liczyć.
Ja nie śpię na pieniądzach tak jak ty. Muszę pracować.
- Przecież daję ci kasę.
- I myślisz, że mi to wystarcza? Na jakim świecie ty żyjesz? – zaśmiała się.
- Eva, powinnyśmy skąd pójść – wyszeptała Carlotta.
- Cicho, bo nic nie słyszę. Jestem ciekawa o co tutaj chodzi.
- Na pewno sam ci powie. Nie powinnyśmy podsłuchiwać.
- A ty być odeszła na moim miejscu? Mój facet mnie zdradza.
- Tylko rozmawiają.
- Ale o czym? Musimy to
ustawić. Kurczę, gdzie oni są? Uciekli przez ciebie! – powiedziała
wychodząc zza regału. – Nie podoba mi się to…
Resztę dnia Eva czuła się
wypruta emocjonalnie. Gonzalo ewidentnie coś ukrywał. Nic nie wspominał
jej o niejakiej Raquel. Może miał kłopoty? Ale dlaczego nic o nich nie
powiedział? Przecież by mu pomogła, doradziła… A tymczasem on milczał
jak grób i ani słówkiem o niczym nie wspominał. A jeśli to rzeczywiście
była zdrada? W końcu to facet! Zobaczył kawałek odsłoniętej nogi, duży
biust i poleciał za panienką. „Nie, nie… Gonzalo taki nie jest” –
pomyślała.
A może to nie tak jak ona
sobie myśli… Może to jego jakaś stara znajoma i spotkał ją po
odwiedzinach u Sergio. Może jest mu coś winna albo on jej, skoro daje
jej pieniądze. Nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć.
Z tego wszystkiego nie
mogła być sobą i całkowicie straciła zapał do pracy. Nagranie programu
było tuż tuż, a ona nie mogła wyrzucić z głowy obrazków ze sklepu.
Postanowiła zagadać do Sergio Ramosa, którego niedawno poznała osobiście za sprawą Gonzalo.
- Hej, możemy chwilkę porozmawiać?
- Pewnie – odpowiedział i razem z Evą przeszedł w miejsce, w którym nie było zbyt wielu ludzi pracujących nad programem.
- Jak spotkanie z Gonzalem?
- Z Gonzalem? Aaaa… z Gonzalem! W porządku.
- Co robiliście?
- Siedzieliśmy u mnie. Potrzebowałem pomocy przy… samochodzie.
- A o której się rozstaliście?
- A co to za przesłuchanie – zaśmiał się. – Eva, daj spokój. Przepraszam cię, ale muszę jeszcze dokończyć make-up.
- Jasne…
Eva nie mogła uwierzyć w
słowa Ramosa. Krył Gonzala i to dostateczny dowód na to, że napastnik ma
coś na sumieniu. Nie mogła uwierzyć, że to wszystko spotyka właśnie ją…
Czym sobie zasłużyła na ten los?
- Dziękuję ci, Sergio, za
tą rozmowę – powiedziała do piłkarza, po czym zwróciła się do obiektywu
kamery. – To wszystko na dziś. Zapraszam państwa za dwa tygodnie. Moim
gościem będzie francuski napastnik Karim Benzema. Życzę państwu
spokojnej nocy. Dobranoc.
Kiedy Eva tylko zeszła z
anteny nie mogła pozbyć się uczucia, że coś jej ucieka. Już nawet
krzyczący Antonio nie robił na niej wrażenia. Nie miała ochoty go
słuchać. Działał jej tylko na nerwy swoimi uwagami.
- Niech się pan w końcu
uspokoi! – wybuchła. – Jak się uśmiecham to jest źle, jak siedzę poważna
to jest jeszcze gorzej! Niech się pan zastanowi czego ode mnie oczekuje
i da mi znać, żebym wiedziała jak panu dogodzić!
- Evo Parendes… – powiedział zaskoczony.
Dziewczyna schowała twarz w dłonie i od razu przeprosiła.
- Przepraszam panie Solar… Mam dzisiaj zły dzień. Nie powinnam przynosić swoich problemów do pracy. To się już nie powtórzy.
Mężczyzna spojrzał na nią i odszedł bez słowa.
- Świetnie – powiedziała do siebie. – Na domiar złego stracę robotę.
Wówczas usłyszała dzwonek
swojej komórki. Zerknęła na wyświetlacz, na którym pojawiło się
uśmiechnięte zdjęcie Higuaina. Nie wiedziała, co zrobić. Nie chciała żeby
chłopak coś podejrzewał, więc zdecydowała się odebrać.
- Część, kochanie – usłyszała od razu rozpromienionego Gonzala. – Byłaś świetna. Fantastyczny wywiad!
- Dziękuję.
- Może przyjedź do mnie…
Siedzę sam, smutny… Mam twoje ulubione wino. – Eva niemalże widziała ten
szczęśliwy uśmiech i pełne nadziei spojrzenie Gonzala. Oczami wyobraźni
widziała jak nerwowo pociera dłonią swój zarost. Zachowywał się jak
małolat, kiedy gdzieś ją zapraszał. Tym bardziej bolało ją serce, kiedy
musiała odmówić.
- Przepraszam, ale nie dam rady. Jestem zmęczona…
- Mógłbym ci zrobić masaż. Zapalę świeczki, wszędzie rozsypię płatki róż… Nie daj się prosić.
- Gonzalo, ja naprawdę…
- Przyjadę po ciebie.
- Nie trzeba.
- O co chodzi? Nie chcesz się ze mną zobaczyć?
- Chcę, ale… pierwsza
zajmuję łazienkę. – Dała za wygraną. Błagalny ton głosu Gonzalo
spowodował, że uległa. Nie chciała do niego jechać, bo nie wiedziała jak
się zachować, co powiedzieć… Ale w końcu musi stawić czoła demonom.
Eva
cały czas miała przed oczami sylwetkę Raquel. Ta dziewczyna nie
wzbudziła w niej większej sympatii, a wręcz przeciwnie. Jej rozmowa z Gonzalem i w ogóle ich znajomość była dla niej wielką niewiadomą i
zagadką, którą pragnęła rozwiązać. Jednak nie wiedziała jak… Zwykła
rozmowa z ukochanym wydawała się jej za prosta i tak trudna zarazem, że
nie potrafiła się na nią zdecydować. Bo niby jak miałaby ją zacząć…?
Postanowiła
skorzystać z odrobiny wolnego czasu i zaprosiła na kawę Carlottę oraz
Alvaro, który przecież był najbliższym przyjacielem Gonzala i mógł znać
jego wszelkie tajemnice.
-
Zamawiajcie, co chcecie – powiedziała brunetka. – Ja stawiam, bo muszę
odwdzięczyć się wam za ciągłe wsparcie przy programie i w ogóle – dodała
z uśmiechem.
Atmosfera
była przyjazna. W Madrycie panowała bardzo słoneczna pogoda, ptaki
radośnie śpiewały, a orzeźwienia dodał lekki wiaterek, który powiewał z
północy.
- A czemu nie ma Higuaina? – zapytała blondynka.
- Miał
jakieś ważne sprawy do załatwiania. – Eva spojrzała pytająco na Alvaro,
ale kiedy ten poczuł na sobie wyostrzony wzrok znajomej, od razu
spuścił głowę ku dołowi i zaczął grzebać widelcem w ciastku, które
zamówił.
-
Dawno go nie widziałam – dodała Carla. – To było chyba w tym sklepie…
Au! – krzyknęła, kiedy poczuła przeszywający ból, który rozchodził się
po jej ciele od piszczeli, w którą oberwała, aż do czubka głowy. Posłała
Evie groźne spojrzenie, nie wiedząc czym zasłużyła sobie na taki los.
Dziewczyna jednak szybko zrozumiała swoją gafę i nie poruszała tego
tematu do końca spotkania. A więcej! Nawet umożliwiła Evie spokojną
rozmowę z Alvaro, wychodząc w międzyczasie do łazienki.
- No
dobra, to teraz mi powiedz, co się dzieje z Gonzalem – powiedziała groźnie
Eva, kiedy Carla odeszła od stołu na wystarczającą odległość.
- A co się ma dziać?
- Nie udawaj, Alvaro. Widziałam go z jakąś laską – blondynka, wycackana, wytapetowana… Kto to jest?
- A skąd mam…
- Obydwoje wiemy, że znasz prawdę – naciskała.
- Dlaczego jego o to nie zapytasz?
- To skomplikowane.
- Z mojej strony też. Chyba nie sądzisz, że wydam przyjaciela…
- A
jednak… – Opadła zrezygnowana na oparcie krzesła. Wzrok utkwił jej w
przestrzeni, był pusty i nieobecny. W jednej chwili załamał jej się cały
świat. Tak bardzo pokochała Gonzala…
- Nie,
nie, nie! – powiedział nagle Alvaro. – Nie! Gonzalo cię nie zdradza, coś
ty, oszalałaś? – roześmiał się przejęty, aby rozładować napiętą
atmosferę. – To nie tak jak myślisz.
- Daruj sobie.
- Naprawdę! Ona nie jest jego kochanką, co ty? Gonzalo i taka lala? Nie, nie.
- Więc kto to jest?
-
Posłuchaj… Najlepiej zrobisz jak sama z nim o tym porozmawiasz. Na pewno
wszystko ci wytłumaczy. Ale naprawdę nie ma się czym przejmować.
- Nie pocieszasz mnie…
-
Naprawdę – powiedział chwytając dziewczynę za dłoń i spoglądając jej w
oczy. Eva wzięła głęboki wdech i puściła do Carlotty sms-a z
wiadomością, że może wracać do stolika.
Nie
była do końca przekonana o swoich podejrzeniach. Alvaro niemalże
skutecznie rozwiał jej wątpliwości. W końcu wiedział więcej od niej i
skoro twierdził, że to nie romans, to musiała to być prawda. Tylko w
takim razie o co chodziło z tą całą Raquel.
Eva
postanowiła wyjaśnić całą tą historię i poszła za radą Alvaro.
Zatelefonowała do swojego ukochanego i zaprosiła go na wieczór do
siebie. Chłopak bardzo się ucieszył, bo myślał, że miło spędzi czas ze
śliczną brunetką. A tymczasem czekała go przykra niespodzianka i nawet
nie wyobrażał sobie jak bardzo będzie musiał się tłumaczyć.
- O której kończysz pracę? – zapytał przez słuchawkę telefonu Gonzalo.
- Za godzinę.
- Może przyjadę po ciebie… Żebyś się nie włóczyła wieczorem po mieście sama.
- Nie, jestem samochodem. Poradzę sobie.
- W
takim razie przyjadę do ciebie wcześniej i przygotuję nam coś do
jedzenia. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz jak zrobię użytek z kluczy
do twojego mieszkania, co? – zaśmiał się.
- Po to ci je dałam – odpowiedziała starając się zachować jak najbardziej przyjazny ton. – Nakarm Raula jak możesz.
- A nie odgryzie mi ręki?
- Higuain…
- No
co, to moje narzędzie pracy – śmiał się. – No dobra, to ty sobie
spokojnie pracuj, a ja wszystkim się zajmę. Jadę teraz na zakupy, a
potem od razu do ciebie. Na co masz ochotę?
- Obojętne – rzekła, ale wiedziała, że dzisiaj nic nie przełknie.
- Zrobię kurczaka. To do zobaczenia – powiedział odkładając słuchawkę.
Eva
była zdenerwowana do tego stopnia, że wracając do domu niemalże nie
przejechała na pasach pieszego. Ciałem była w samochodzie, ale duszą i
myślami siedziała strapiona na swojej kanapie, mając naprzeciwko cudowną
twarz Gonzala… Bała się tego, co od niego usłyszy. Najgorsza prawda jest
lepsza od kłamstwa, więc miała nadzieję, że chociaż oszczędzi jej kłótni
na ten temat. Aczkolwiek i tak wszystko sprowadzało się do jednego –
oszustwa.
W
progu od razu przywitał ją Raul, który niezmiernie cieszył się na jej
widok. Nagle uderzyła w nią fala przyjemnego zapachu dobiegająca z
piekarnika, ale zaćmiona przez całkiem inny aromat. Ostrożnie weszła do
salonu i jej oczom ukazały się wazony z pięknymi różami w różnych
kolorach. Stały dosłownie wszędzie – na stole, parapecie, komodzie,
półkach, regałach… Było ich co najmniej z dziesięć.
-
Podoba ci się? – zapytał Gonzalo podając jej kieliszek czerwonego wina,
który trzymał w dłoni. Pojawił się za jej plecami znienacka, czym bardzo
ją zaskoczył, jednak nie bardziej niż tym, co działo się w jej salonie.
Nie spodziewała się takiej niespodzianki, nie wiedziała, czym sobie
zasłużyła na taki prezent.
- Bardzo. Jestem w szoku…
- Widzę. Na zdrowie – powiedział upijając łyk alkoholu. – Kurczak już dochodzi. Przebierz się i siadaj do stołu. Zaraz podaję.
- Gonzalo, ale dlaczego to wszystko? – zapytała.
- Bo cię kocham. – Napastnik zbliżył się do niej i złożył namiętny pocałunek na jej ustach.
„No
świetnie”, pomyślała Eva zamykając się w łazience, zmieniając niewygodne
spodnie na dżinsy i koszulę na t-shirt. „Wcale nie ułatwiasz mi całej
tej sytuacji”.
Eva
zasiadła do kolacji i w skupieniu wysłuchiwała opowieści ukochanego o
dzisiejszym treningu, nadchodzącym meczu itd. Po raz pierwszy w życiu, w
ogóle jej to nie interesowało. Chciała jak najszybciej przejść do
meritum sprawy i zakończyć wszystko.
Zakończyć?
Ale jak to zakończyć? Nic nie chciała kończyć. A już na pewno nie
związku z Gonzalem. Po prostu oczekiwała wyjaśnień, bez kręcenia i
marudzenia. Teraz na pewno nie da sobie wkręcić jakiś bzdur.
Po
kolacji para usiadła na kanapie. Eva z jednej strony miała stęsknionego
psa, który nie odstępował jej na krok, a z drugiej strony Gonzla
przeszukującego pudełko z filmami DVD. Strasznie się denerwowała, bo
wiedziała, że zniszczy całą tą sielankę.
- „Pamiętnik” – powiedział nagle napastnik. – Dawno tego nie oglądałem. Może być, czy wolisz horror?
- Horror to zaraz będziesz miał na miejscu – pomyślała ironicznie. – Gonzalo – powiedziała – kto to jest Raquel?
- Słucham? – spojrzał na nią bardzo zdziwiony.
- Taka blondynka, stosunkowo ładna… Kim jest? Dla ciebie…
- Eva, ja nie wiem, co mam ci powiedzieć…
- Prawdę.
- Skąd o niej wiesz?
- Widziałam was niedawno w sklepie… Akurat byłam tam z Carlą.
Gonzalo zagryzł wargi i przymrużył oczy, jakby chciał przypomnieć sobie
opisywaną sytuację. Wstał szybko z kanapy i nerwowo zaczął przechadzać
się po salonie przecierając brodę dłonią.
- To bardzo skomplikowane…
- Chcę żebyś wiedział, że dopóki nie wyjaśnisz mi wszystkiego to…
- Nie!
Nie mów tego, wszystko ci opowiem – powiedział siadając obok niej i
chwytając ją za rękę. – Raquel to dla mnie historia. Bardzo niechlubna.
- A coś więcej?
-
Poznałem ją cztery lata temu, kiedy moja ówczesna dziewczyna mnie
zostawiła. Bardzo cierpiałem z tego powodu, bo miała być tą jedyną, ale
się przeliczyłem. I wówczas pojawiła się Raquel.
- Byłeś z nią?
- Tak.
To znaczy nie. Jakby ci to powiedzieć… Hmm… Raquel to prostytutka.
Jednonocna przygoda. Byłem totalnie zalany, przygnębiony i nieszczęśliwy
po zerwaniu. Nic mnie nie cieszyło, nawet piłka. Byłem wrakiem
człowieka i wówczas mało rzeczy mnie interesowało, więc kiedy tylko się
pojawiła to…
-
Skorzystałeś z okazji – dokończyła za niego. Nie była zachwycona, że jej
facet korzystał z takich usług, ale spodziewała się czegoś gorszego i o
wiele „świeższej” sprawy. Mogła zrozumieć jego stan psychiczny, w
którym się wówczas znalazł, a dodatkowo na jego korzyść działał czas,
który upłynął od tamtego zdarzenia. Nie rozumiała tylko jednej rzeczy… – Gonzalo, skoro to było tak dawno, to dlaczego wciąż utrzymujesz z nią
kontakt?
Chłopak wziął głęboki wdech i wypuścił z siebie z słowa z prędkością karabinu maszynowego:
- Bo to matka mojego dziecka…
____________________________________________________________________________
Hej kochani przepraszam, że tak późno ale nie miałam czasu. Były święta, ja miałam wesele u swojego brata, a na dodatek moi młodsi bracia zepsuli mi laptop. Niestety tak to jest jak się ma młodszych braci. Ale poszłam szybko do informatyka i wszystko działa;) Jeszcze tylko trzy rozdziały i koniec;) No niestety taka krótka historia;) Ale nie martwcie się na pewno jeszcze będę pisała kolejne opowiadania. Pozdrawiam ;***
____________________________________________________________________________
Hej kochani przepraszam, że tak późno ale nie miałam czasu. Były święta, ja miałam wesele u swojego brata, a na dodatek moi młodsi bracia zepsuli mi laptop. Niestety tak to jest jak się ma młodszych braci. Ale poszłam szybko do informatyka i wszystko działa;) Jeszcze tylko trzy rozdziały i koniec;) No niestety taka krótka historia;) Ale nie martwcie się na pewno jeszcze będę pisała kolejne opowiadania. Pozdrawiam ;***